Przejdź do treści

WiadomościWitaszyce

Dyrektor cukrowni uniewinniony. Po 15 latach i 95 rozprawach

Areszt tymczasowy, 50 tys. zł kaucji, trwający 7 lat proces, kilkadziesiąt wyjazdów na rozprawy do Łodzi i wreszcie oczekiwanie na uprawomocnienie się uniewinniającego wyroku. Tak wyglądała droga Jana Tyczewskiego, byłego dyrektor nieistniejącej już cukrowni w Witaszycach do oczyszczenia z zarzutów.

Elżbieta Rzepczyk

4 min czytania

Dyrektor cukrowni uniewinniony. Po 15 latach i 95 rozprawach
Reklama
UNDER_PHOTO · under_photo

Na uniewinniający wyrok 75-letni Jan Tyczewski musiał czekać aż... 15 lat. Byłego dyrektora cukrowni, ówczesnego radnego powiatowego, aresztowano pod koniec czerwca 2000 roku. - Był 27 czerwca, około 6.00 jak funkcjonariusze wyprowadzali mnie z domu. Zabrali na komendę do Jarocina - przypomina sobie wieloletni szef cukrowni. - Potem przewieźli mnie na komendę do Pabianic, gdzie spędziłem jedną noc. Następnego dnia sąd postanowił o tymczasowym aresztowaniu. Po sprawie przewieźli mnie do Zakładu Karnego w Łęczycy. Pierwszą noc spędziłem z jeszcze dwoma mężczyznami, którzy byli zatrzymani do tej sprawy - opowiada Jan Tyczewski.

Następnego dnia zostali rozdzieleni, a były dyrektor cukrowni trafił do 10-osobowej celi. - Najgorsze było to, że jak pojechałem w jednej koszuli, jednych spodniach i gatkach, to tak byłem do samego końca. Miałem tylko piżamę do przebrania. Jak przyjechała żona i przywiozła mi rzeczy, to nie chcieli ich odebrać, tylko jeden z funkcjonariuszy powiedział: „Dajcie mu chociaż skarpetki i gacie”. Przez te 27 dni prałem sobie odzież i suszyłem na łóżku. Warunki były spartańskie, ale jakoś to przeżyłem - wspomina z bólem Tyczewski. Mury więzienia opuścił po wpłaceniu 50 tys. zł kaucji. - Nie miałem tych pieniędzy. W ich zebraniu pomogła mi rodzina i znajomi. Każdy pożyczał, ile mógł: po 5 tys. zł, ale i po 500 zł - przyznaje.

Reklama
ARTICLE_AD_1 · slot_art_1 (desk 11 / mobi 1)

To był jednak dopiero początek gehenny byłego dyrektora cukrowni. W przestępczy proceder miało być zamieszanych 47 osób. Ostatecznie Jana Tyczewskiego oskarżono, że w latach 90-tych przyczynił się do tego, aby inne osoby dokonały przestępstwa polegającego na „doprowadzeniu Cukrowni i Rafinerii „Witaszyce” i Cukrowni „Kluczewo” Przedsiębiorstwo Państwowe w Stargardzie Szczecińskim do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w postaci cukru o wartości 981.600 zł. Zdaniem łódzkich śledczych były dyrektor cukrowni zawarł z PPHU „Excellent” w Łodzi umowę sprzedaży cukru o łącznej wartości 584 tys. zł. Umożliwił jego pobranie po uiszczeniu jedynie przedpłaty 176 tys. zł, jako warunku dostarczenia towaru, „mając świadomość, iż pozostała należność za pobrany towar nie zostanie zapłacona, w zamian za co przyjął korzyść majątkową o znacznej wartości w postaci pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż 100 tys. zł.”

W kolejnym zarzucie opisano, że szef witaszyckiej cukrowni pośredniczył w zawarciu umowy na sprzedaż cukru pomiędzy cukrowniami w Stargardzie Szczecińskim i Łodzi o wartości 397.600 zł. Towar pobrano po wpłaceniu 150 tys. zł, a pozostała kwota nie została uregulowana.

Czytasz nas często?

Dodaj jarocinska.pl jako źródło w Google. Dzięki temu nasze lokalne wiadomości mogą częściej pojawiać się w Twoich wynikach.

Sprawa przed Sądem Rejonowym dla Łodzi - Śródmieścia ruszyła w styczniu 2007 r., a zakończyła w czerwcu 2013 r. Odbyło się 95 rozpraw. - Na szczęście nie musiałem być na wszystkich rozprawach. Przez pierwsze trzy, cztery lata jeździłem na wszystkie. Były takie sytuacje, że pojechałem do Łodzi, a rozprawy nie odbyły się. Pamiętam, jak żona pojechała ze mną, aby mi towarzyszyć, bo to dużo nerwów mnie kosztowało. Ja poszedłem do sądu, a żona miała zapłacić za parkowanie. Ja schodzę na dół z trzeciego czy czwartego piętra, bo nie było rozprawy, a żona dopiero wchodziła do sądu.

„Byłem niewygodny”

Reklama
ARTICLE_AD_2 · slot_art_2 (desk 12 / mobi 2)

Ostatecznie Jana Tyczewskiego uniewinniono od wszystkich zarzutów. W uzasadnieniu napisano, że w cukrowni, którą zarządzał, były przeprowadzone kontrole Najwyższej Izby Kontroli i dwa postępowania prokuratorskie dotyczące niegospodarności i oba zostały umorzone. Nie przyjął łapówki, którą mu zaproponowano. Oprócz szefa cukrowni w Witaszycach wyrok usłyszały 23 z 47 osób. Część z nich zmarło w trakcie procesu, a niektóre odpowiadały w odrębnych postępowaniach.

Prokuratura Okręgowa w Łodzi odwołała się od wyroku. Pod koniec tego roku Sąd Okręgowy w Łodzi rozpatrzył apelację śledczych. W odniesieniu do Jana Tyczewskiego podtrzymał orzeczenie sądu pierwszej instancji.

Co czuje były dyrektor po 15 latach od wybuchu afery? - Ulgę Wyrok znacznie za późno, dlatego że cukrownie zdążyli zlikwidować. Szkoda mi tego wkładu pracy i tych ludzi. Ja się nie cieszę z tego, bo mnie to cały czas boli, ale mogę spojrzeć ludziom w twarz - mówi Jan Tyczewski. Podkreśla, że dobro cukrowni zawsze mu leżało na sercu. Robił wszystko, by uchronić ją przed zamknięciem. - Gdyby nie udało się uruchomić elektrociepłowni gazowej, to już wszyscy poszliby w 1995 r. na bruk, a dzięki temu 6 lat jeszcze pracowali - ocenia były dyrektor.

Reklama
ARTICLE_AD_3

Dlaczego pojawiły się przeciwko niemu takie zarzuty? - Byłem niewygodny - odpowiada bez chwili zastanowienia się. - Nie chciałbym więcej mówić na ten temat - podkreśla. Ten trudny okres przetrwał dzięki wsparciu rodziny i jak mówi „przesadnej pracy w ogrodzie”.

Udostępnij artykuł

Bądź na bieżąco

Najważniejsze wiadomości z Jarocina i okolic raz dziennie w Twojej skrzynce.

Więcej z gminy Jarocin

Więcej

Polecane w sieci

Taboola · placeholder

Masz informację?

Coś ważnego dzieje się w Twojej okolicy?

Masz zdjęcie lub film? Daj znać naszej redakcji — sprawdzimy każdą informację z Jarocina i okolic.

Dziennikarz dyżurny · redakcja@jarocinska.pl

Komentarze7

  • Marek z Żerkowa · 12 min temu

    Mam nadzieję, że ktoś z urzędu to przeczyta i wyciągnie wnioski.

    Redakcja jarocinska.pl · 5 min temu

    Dziękujemy za komentarz. Sprawdzimy to i zaktualizujemy tekst, gdy tylko będziemy wiedzieć więcej.

  • Mieszkanka Jarocina · 2 godz. temu

    Byłam na miejscu, wszystko wyglądało dokładnie tak jak na zdjęciach.

  • Kasia_z_Cielczy · 3 godz. temu

    Dziękuję redakcji za rzetelne informacje z naszego terenu.