Przejdź do treści

KulturaWitaszyce

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Trzech członków rodziny Włodarkiewiczów z Witaszyc zagrało w kilku paradokumentach.

Lidia Sokowicz

3 min czytaniaAktualizacja:

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku
Fot. Archiwum prywatne Janusza Włodarkiewicza | Opis: Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku
Reklama
UNDER_PHOTO · under_photo

Przygoda z telewizją zaczęła się od castingu ogłoszonego 4 lata temu w… „Gazecie Jarocińskiej” i od zaangażowania córek pana Janusza do seriali paradokumentalnych. Z czasem pojawiły się propozycje również dla niego. Grał w epizodach m.in. w „Sprawiedliwych”, „Śladzie”, „W policjantkach i policjantach”. „Kaście” i w „Lombardzie”.

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Reklama
ARTICLE_AD_1 · slot_art_1 (desk 11 / mobi 1)

W zeszłym roku wzięli udział w produkcji kinowej „Żeby nie było śladu”, która jest opowieścią o życiu i śmierci Grzegorza Przemyka. Ma ona powstawać ponad 2 lata. - Dostaliśmy propozycję castingową. Trzeba było ubrać się w stroje z PRL-u. Kupiliśmy trochę ciuchów przez internet, a część w odzieży używanej. I nas zakwalifikowali. Razem jest około 4 tysiące statystów. Spędziliśmy w sumie na planie 9 dni. Dalszy ciąg zdjęć ma być w tym roku - opowiada Janusz Włodarkiewicz. Część zdjęć jest realizowanych w Warszawie, a inne w Szczecinie. Sytuacja nieco się skomplikowała nie tyle z powodu pandemii, ale śmierci reżyserki Marii Skąpskiej.

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Czytasz nas często?

Dodaj jarocinska.pl jako źródło w Google. Dzięki temu nasze lokalne wiadomości mogą częściej pojawiać się w Twoich wynikach.

Pan Janusz zachęcił do udziału w castingu również swojego kolegę z Warszawy, dzięki temu nie mieli problemów z noclegami. Cieszy go możliwość poznawania aktorów. Podkreśla, że ponad połowa produkcji została przerwana. Nowe odcinki są nagrywane sporadycznie i to z zachowaniem wszystkich obostrzeń. Ponieważ zmniejszyła się liczba propozycji, a co za tym idzie również możliwości zarobkowe, pan Janusz musiał poszukać sobie dodatkowej pracy. Zaczął jeździć ciężarówką. Sporo czasu spędza w trasie i jak sam przyznaje, największym problemem jest dla niego długa rozłąką z rodziną. Wcześniej był taksówkarzem.

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Reklama
ARTICLE_AD_2 · slot_art_2 (desk 12 / mobi 2)

Jego pasją jest również poszukiwanie skarbów. I na tę dziedzinę miała wpływ pandemia. Janusz Włodarkiewicz ma jednak nadzieję, że już latem uda się wyruszyć znowu w teren. W najbliższym czasie wraz z kolegami przekażą do muzeum w Inowrocławiu złoty pierścień znaleziony w województwie kujawsko-pomorskim. - Mamy jeszcze zamiar wrócić na tamten teren. Zamierzamy też robić coś w Jarocinie i w okolicy, ale nie chcę na razie niczego zdradzać. Konkurencja nie śpi. Może potwierdzą się te historie dotyczące słynnej bitwy z udziałem Władysława Łokietka pod Pyzdrami, w okolicach Komorza. Jeśli tak, to my również zapiszemy się w podręcznikach do historii - podkreśla mieszkaniec Witaszyc. Marzy o tym, aby znaleźć swojego złotego Graala. I żeby dostać poważniejszą rolę, która przyniosłaby konkretne pieniądze co miesiąc.

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Dzięki udziałowi w serialach Januszowi Włodarkiewiczowi udało się zakwalifikować do udziału w teleturnieju „Gra słów. Krzyżówka”. - Wziąłem udział w castingu i dostałem propozycję już po miesiącu. Inne osoby muszą czekać rok albo dwa lata. Udało mi się wygrać odcinek i trafić do finału finałów. Pieniędzy może dużo nie ugrałem, ale i tak jestem zadowolony. Na planie teleturnieju było zupełnie inaczej niż w serialach. Tutaj nie było miejsca na powtórki i błędy. Pytania były trudne, a przeciwnicy mocni. Dostałem m.in. zestawy kosmetyków i blender. Zapraszano mnie ponownie, za rok. Zapisałem się też na casting do „Koła Fortuny”. W „Milionerach” też czekam. Razem z córkami zgłosiliśmy się do programu „Zakochani po uszy” - wymienia mężczyzna. Pojawił się nawet pomysł przeprowadzki do Wrocławia, ale żona pana Janusza była przeciwna, bo nie chciała tracić kontaktu z pozostałą częścią rodziny.

Reklama
ARTICLE_AD_3

Janusz Włodarkiewicz z Witaszyc wraz z córkami w filmie o Grzegorzu Przemyku

Jak sam przyznaje już kilka razy został rozpoznany i rozdał kilkanaście autografów. Podkreśla, że ponad połowa wybitnych aktorów zaczynała od statystowania. Ma nadzieję, że zakwalifikują się do produkcji kostiumowej. - Może jeszcze komuś wpadniemy w oko. Ważne, że zapiszemy się w historii poprzez produkcję filmową. Będziemy mieć na pewno zaproszenie na premierę „Żeby nie było śladu” - dodaje.

Bądź na bieżąco

Najważniejsze wiadomości z Jarocina i okolic raz dziennie w Twojej skrzynce.

Więcej z gminy Jarocin

Więcej

Polecane w sieci

Taboola · placeholder

Masz informację?

Coś ważnego dzieje się w Twojej okolicy?

Masz zdjęcie lub film? Daj znać naszej redakcji — sprawdzimy każdą informację z Jarocina i okolic.

Dziennikarz dyżurny · redakcja@jarocinska.pl

Komentarze9

  • Tomek · 12 min temu

    Szkoda tylko, że informacja pojawiła się tak późno. Mogliście dać znać wcześniej.

    Redakcja jarocinska.pl · 5 min temu

    Dziękujemy za komentarz. Sprawdzimy to i zaktualizujemy tekst, gdy tylko będziemy wiedzieć więcej.

  • Tomek · 2 godz. temu

    Dziękuję redakcji za rzetelne informacje z naszego terenu.

  • Tomek · 3 godz. temu

    Czy wiadomo już, kiedy dokładnie ruszą prace? Mieszkam niedaleko i to dla nas ważne.