Przejdź do treści
jarocinska.pl

OdeszliJarocin

Ludzie, których znałam… Irena Wyremblewska Humpa

Dzwoniłyśmy do siebie i długo rozmawiałyśmy, a na końcu zawsze umawiałyśmy się na wspólną kawę, której nigdy nie wypiłyśmy...

Anna Malinowski

3 min czytania

Ludzie, których znałam… Irena Wyremblewska Humpa
Fot. Anna Malinowski | Opis: Irena Wyremblewska Humpa siedzi pierwsza w lewej

Kadr z dzieciństwa

Wszystko, co wiem o pani Irenie wyniosłam z dzieciństwa oraz z ostatnich sześciu miesięcy jej życia. Pierwszy raz zobaczyłam ją w słoneczny dzień, idącą chodnikiem pomiędzy szpalerem lip i ogródków działkowych na ul. Św. Ducha: wysoka, szczupła kobieta a przed nią trzy małe dziewczynki ubrane w sukienki, o których później często marzyłam. To, co zapamiętałam najbardziej to jasna, otwarta twarz, wyrazisty, przenikliwy wzrok i krótka fryzura, podkreślająca wysportowaną sylwetkę młodej matki.

Później widywałam ją jeszcze wiele razy na tym samym odcinku drogi: ja człapałam do lub ze szkoły podstawowej a ona jechała zgrabnie i szybko rowerem. Pamiętam, że za każdym razem miałam tremę, bo kobieta z daleka uśmiechała się do mnie a potem o coś pytała. O co pytała? Hm… niestety nie pamiętam.

Czytasz nas regularnie?

Dodaj jarocinska.pl jako preferowane źródło w Google

Dzięki temu nasze lokalne wiadomości będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania i w Google News.

Wspólny fryzjer zobowiązuje

Minęło wiele, bardzo wiele lat. Ciepłego przedpołudnia dojrzałego lata 2025, wybrałam się do fryzjera. Na fotelu obok siedziała kobieta pochłonięta wartką rozmową z fryzjerem Witoldem, którego regularnie odwiedzała od 40 lat. Spojrzałam z ciekawością w bok i napotkałam na jej wzrok. Nadal był taki sam, jak w dzieciństwie na ul. Św. Ducha: szczupła twarz a krótka fryzura. Wymieniłyśmy się wspomnieniami, imionami (teraz dowiedziałam się, że na na imię Irena) i numerami telefonów. Gdy podniosła się do wyjścia zauważyłam, że wspiera się na eleganckiej lasce.

Tak to zaczęła się nasza krótka, bo 6-miesięczna, ale szczególna znajomość. Dzwoniłyśmy do siebie i długo rozmawiałyśmy, a na końcu zawsze umawiałyśmy się na wspólną kawę, której nigdy nie wypiłyśmy.

Pamiętam październikowe popołudnie w pałacu Radolińskich, gdzie prowadziłam spotkanie z Agnieszką Borkiewicz. Wśród zebranych gości siedziała pani Irena – pomachałyśmy do siebie a ona krzyknęła w powitaniu „Wspólny fryzjer zobowiązuje!”. Gdy dzisiaj spoglądam na zdjęcie ze spotkania, cieszę się widokiem kobiety w pierwszym rzędzie po lewej stronie. Siedzi dostojnie, wspiera się na swojej eleganckiej lasce i uśmiecha trochę zaczepnie, jak jej czerwone buty.

Ostatni telefon

Po koniec stycznia umawiałyśmy się na lutowe spotkanie w pałacu. Nie przyszła, ale zadzwoniła zaraz po nim. Jej głos był jakby słabszy, ale nie smutny. Powiedziała, że myślała o nas i brakowało jej wizyty u hrabiego (tak mówiłyśmy o spotkaniach w pałacu), ale teraz będzie musiała pojechać do córki, aby trochę nabrać sił. Dziękowała za naszą znajomość i tłumaczyła: - Pani nawet nie wie, jak ważne jest, aby porozmawiać, spotkać się – mówiła i miała rację, bo nie wiedziałam. - Gdy jest się młodym nie myśli się o tym, bo świat jest pełen przyjaciół, znajomych rówieśników. Potem to wszystko jakoś tak się kurczy… Proszę nie myśleć, że narzekam, tak po prostu jest. Spotkamy się, gdy wrócę... ale gdybym nie wróciła, to chciałabym pani podziękować za nasz wspólny czas - skarciłam ją czując kluchę w gardle i powiedziałam, że za tydzień do niej zadzwonię. Dokładnie tydzień później odeszła od nas. Dzisiaj wiem, że chciała się pożegnać i to zrobiła będąc pogodzoną tak z życiem, jak i z nadchodzącym jego końcem.

Czy pogrzeb może być piękny?

Gdy spytałam kolegę o to, czy pogrzeb może być piękny, żachnął się i burknął: - Pogrzeb, jak pogrzeb. Każdy jest taki sam – smutny.

Newsletter jarocinska.pl

Nie przegap ważnych wiadomości z powiatu

Codziennie rano 5 najważniejszych informacji z Jarocina i okolic. Bez spamu.

Pogrzeb pani Ireny był piękny. Piękny ciepłem lutowego słońca, ciszą zatrzymanego czasu i nieśmiałym śpiewem pojedynczych ptaków. Zamiast góry kwiatów, była puszka na datki dla fundacji wspierającej chorych na raka, a zamiast „Ciszy” Niniego Rosso - „Requem” Mozarta.

Więcej z Jarocina

Więcej →

Polecane dla Ciebie

Taboola · placeholder

Masz informację?

Coś ważnego dzieje się w Twojej okolicy?

Masz zdjęcie lub film? Daj znać naszej redakcji — sprawdzimy każdą informację z Jarocina i okolic.

Dziennikarz dyżurny · redakcja@jarocinska.pl

Komentarze4

  • Mieszkanka Jarocina · 12 min temu

    Dobrze, że w końcu coś się w tej sprawie ruszyło. Czekaliśmy na to dość długo.

    Redakcja jarocinska.pl · 5 min temu

    Dziękujemy za komentarz. Sprawdzimy to i zaktualizujemy tekst, gdy tylko będziemy wiedzieć więcej.

  • Kasia_z_Cielczy · 2 godz. temu

    Szkoda tylko, że informacja pojawiła się tak późno. Mogliście dać znać wcześniej.

  • Tomek · 3 godz. temu

    Czy wiadomo już, kiedy dokładnie ruszą prace? Mieszkam niedaleko i to dla nas ważne.