Przejdź do treści
jarocinska.pl

Ludzie, których znałam… Peter Vogels

Gdy się poznaliśmy 25 lat temu, Peter mieszkał już od 5 lat w Jarocinie. Mieszkał to za mało powiedziane. On był jednym z nas. Jakby jego miejscem urodzenia nie była Holandia a Polska, jakby od zawsze był tutaj, od zawsze kochał swoją żonę Krysię, jej dwójkę dzieci, wspólną córkę i od urodzenia uczył w naszym mieście języka angielskiego

Anna Malinowski

3 min czytania4 zdjęciaAktualizacja:

Obywatela świata i poliglota

Peter był dla mnie uosobieniem obywatela świata. Może było tak dlatego, że pochodził z Holandii? Kraju, w którym ludzie są bardzo tolerancyjni, otwarci na inność i chłonący wszystko co nowe? Peter znał nie tylko flamandzki jako język ojczysty ale również francuski, niemiecki, polski, włoski a zamierzał jeszcze nauczyć się hiszpańskiego. Perfekcyjnie znał język angielski, którego uczył w ramach własnej firmy, gdzie był sam sobie (co było dla niego bardzo ważne) sterem i okrętem. Posiadał certyfikat University of Cambridge – Local Examinations Syndicate. Gdy się spotykaliśmy, chętnie opowiadaliśmy sobie polskie dowcipy po niemiecku, aby sprawdzić, czy funkcjonują międzynarodowo.

Krysia - jego miłość

Do Polski zaczął przyjeżdżać w ramach partnerstwa miast Jarocin - Verdhofen. Na początku celem stowarzyszenia, w którym działał była intensywna wymiana kulturalna pomiędzy naszymi miastami, która szybko wzbogaciła się o aspekt pomocy ludziom potrzebującym. Partnerstwo Jarocin - Veldhovem połączyło nie tylko poszczególne organizacje obu miast ale również ludzi. Peter zakochał się w Krysi i to z wzajemnością i tym to sposobem pozyskaliśmy na stałe nowego i wyjątkowego jarocinianina.

W duecie z barytonem

Peter całe życie był szczupłej postury, ale o dziwo z jego wątłego ciała wydobywał głos jak dzwon o barwie stabilnego barytonu. Wielu z nas pamięta jego występy chociażby w domu kultury. Kiedyś dostałam od niego kasetę magnetofonową z utworami w jego wykonaniu. Najpiękniejszą piosenką była dla mnie „Lady love” (w oryginale wykonywał ją Lou Ravls). To za sprawą częstego słuchania piosenki o „Pani miłości”, taśma uległa zerwaniu i zamilkła na zawsze. Jeden jedyny raz dane mi było zaśpiewać z Peterem w duecie. Efekt był pewnie kiepski ale przeżycie dla mnie wielkie. Było to w ramach lekcji języka angielskiego, na które chodziłam z wielką przyjemnością. Peter uwielbiał kawę, pił jej duże ilości i znał się na niej, jak mało kto. Nasze lekcje upływały przy jej smaku i aromacie, a po lekcji szliśmy… na papieroska. Peter był namiętnym palaczem.

Nasza szkółka

Przed 25 laty, krótko po tym jak się poznaliśmy, założyliśmy „naszą szkółkę językową”. W domu katolickim przy kościele Chrystusa Króla wynajmowaliśmy pomieszczenia i uczyliśmy: on angielskiego, ja niemieckiego. Przez nasze kursy przechodziły tabuny ludzi o różnych profesjach, w różnym wieku i o różnych stopniach znajomości angielskiego czy niemieckiego. Uczyliśmy osobno ale wspólnie świętowaliśmy np. Boże Narodzenie czy koniec roku szkolnego. Na wszystkich naszych spotkaniach Peter był zawsze elegancko ubrany - tak jak i na załączonym tutaj zdjęciu. Nasza inicjatywa nauczania języków obcych była, jak na tamte czasy, wyjątkowo innowacyjna.

Newsletter jarocinska.pl

Nie przegap ważnych wiadomości z powiatu

Codziennie rano 5 najważniejszych informacji z Jarocina i okolic. Bez spamu.

Na tarasie

Ostatni raz spotkaliśmy się pół roku temu na moim tarasie. Było ciepłe, pachnące dojrzałym latem popołudnie. Piliśmy kawę, która smakiem nie dorastała do pięt tej z lekcji języka angielskiego. Peter był pogodny, choć świadomy swojej choroby. Jego stanem zdrowia martwiła się bardziej Krysia niż on sam. Był nieposkromionym optymistą i zawsze uważał, że nigdy nie jest na tyle źle, aby nie mogło być jeszcze gorzej.

Podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej to właśnie ON pocieszał mnie swoim spokojnym, barytonowym głosem: - Ania, nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.

Peter Vogels z wyksztłacenia był bankowcem. Jego pierwsze kontakty z Polską były związane z pracą wolontariusza w Fundacji Veldhoven - Jarocin. W Holandii prowadził firmę ubezpieczeniową. Przyjechał na stałe do Jarocina w 1996 roku. Tutaj był nauczycielem języka angielskiego i prowadził szkołę językową w ramach własnej firmy. Wielu mieszkańców naszego miasta i okolic szlifowało pod jego okiem umiejętności językowe. Wspólnie z żoną wychowywał trójkę dzieci. Miał piękny głos. Brał wielokrotnie udział w organizowanych w JOK-u Śpiewających Dinozaurach. Zmarł po ciężkiej chorobie 10 lutego 2024 roku w wieku 62 lat. Pochowany został na cmentarzu komunalnym w Jarocinie.

Czytasz nas regularnie?

Dodaj jarocinska.pl jako preferowane źródło w Google

Dzięki temu nasze lokalne wiadomości będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania i w Google News.

Photostory

4 zdjęcia
  1. Ludzie, których znałam... Peter VogelsPeter Vogels 1962 - 2024
  2. Ludzie, których znałam... Peter VogelsPeter Vogels 1962 - 2024
  3. Ludzie, których znałam... Peter VogelsPeter Vogels 1962 - 2024

Więcej z Jarocina

Więcej →

Polecane dla Ciebie

Taboola · placeholder

Masz informację?

Coś ważnego dzieje się w Twojej okolicy?

Masz zdjęcie lub film? Daj znać naszej redakcji — sprawdzimy każdą informację z Jarocina i okolic.

Dziennikarz dyżurny · redakcja@jarocinska.pl

Komentarze5

  • Marek z Żerkowa · 12 min temu

    Mam nadzieję, że ktoś z urzędu to przeczyta i wyciągnie wnioski.

    Redakcja jarocinska.pl · 5 min temu

    Dziękujemy za komentarz. Sprawdzimy to i zaktualizujemy tekst, gdy tylko będziemy wiedzieć więcej.

  • Ewa · 2 godz. temu

    Brawo dla wszystkich, którzy się zaangażowali!

  • jarocinianin · 3 godz. temu

    Brawo dla wszystkich, którzy się zaangażowali!