Przejdź do treści

WiadomościJarocin

Ordynator ginekologii mówi o niepokoju, niepewności i chaosie. Czytaj WYWIAD

Miłosz Matuszczak, ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego w jarocińskim szpitalu mówi o atmosferze na oddziale, o niepokoju wśród personelu i chaosie informacyjnym. Wskazuje też, co - jego zdaniem - należałoby zrobić, żeby poprawić sytuację jarocińskiej ginekologii i położnictwa. - My mamy ciężką robotę, a teraz jeszcze musimy się martwić, czy nas czasem dzisiaj nie zwolnią i co będzie jutro. Nawet, jeśli nie chciałbym o tym myśleć, to atmosfera na oddziale jest taka, że nie da się o tym zapomnieć - mówi lekarz. Cały wywiad PONIŻEJ.

Anna Konieczna

6 min czytania15 zdjęćAktualizacja:

Fot. A. Konieczna
Reklama
UNDER_PHOTO · under_photo

Wiadomość o likwidacji położnictwa i oddziału noworodkowego w jarocińskim szpitalu wywołała duże poruszenie i wiele emocji. Zagrożona była praca części pielęgniarek i położnych. Prezes lecznicy od początku uspokajała, że planowane zmiany nie są aż tak głębokie, że oddziały pozostaną, tylko zostaną przeorganizowane.

Reklama
ARTICLE_AD_1 · slot_art_1 (desk 11 / mobi 1)

Ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego nie wie, co będzie dalej

Jedną z osób, które były przeciwne likwidacji oddziałów był ordynator ginekologii i położnictwa - Miłosz Matuszczak. Szef oddziału stanął razem z personelem przed budynkiem szpitala, żeby zaprotestować przeciwko zmianom.

- Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że ta sytuacja jest zagrożeniem dla życia i zdrowia pacjentek, ponieważ personel został zredukowany i nie jesteśmy w stanie zagwarantować prawidłowej opieki - mówił w czasie protestu pod koniec sierpnia.

Czytasz nas często?

Dodaj jarocinska.pl jako źródło w Google. Dzięki temu nasze lokalne wiadomości mogą częściej pojawiać się w Twoich wynikach.

Kontrakt Miłosza Matuszczaka na kierowanie oddziałem obowiązuje do czerwca 2026 r. Lekarz przyznaje, że nie wie, co będzie dalej.

- Ja tu odpowiadam za wszystko, nawet, jeśli jest święto i mnie nie ma, to odpowiedzialność spada na mnie. Ja pracuję w tym szpitalu 14 lat i 14 lat jestem w pracy - twierdzi.

I dodaje:

- My mamy ciężką robotę, a teraz jeszcze musimy się martwić, czy nas czasem dzisiaj nie zwolnią i co będzie jutro. Nawet, jeśli nie chciałbym o tym myśleć, to atmosfera na oddziale jest taka, że nie da się o tym zapomnieć.

Reklama
ARTICLE_AD_2 · slot_art_2 (desk 12 / mobi 2)

Zmniejszenie liczby łóżek i redukcja personelu na oddziałach jarocińskiego szpitala

W ramach reorganizacji oddziału liczba łóżek ma zostać ograniczona z 27 do 17. Poza tym 6 osób otrzymało wypowiedzenia z terminem do końca listopada (jedna obecnie przebywa na L4). Z kolei 3 pielęgniarki z oddziału noworodkowego przeszły na 3/4 etatu, a pielegniark oddziałowa z końcem października odchodzi na emeryturę.

Przyczyną, jaką podaje zarząd szpitala i zarząd powiatu jarocińskiego, do którego należy spółka szpitalna, jest zmniejszająca się liczba porodów, niskie obłożenie łóżek oraz strata, jaką przynosi oddział położniczo-ginekologiczny.

- Kiedy objęłam stanowisko prezesa wiedziałam, że sytuacja ginekologii i położnictwa jest najtrudniejsza. Wdrożyliśmy działania naprawcze, one przynoszą pewne efekty, ale nie takie, jak byśmy oczekiwali. Wyniki finansowe za pierwsze półrocze wykazały 2,5 mln zł straty oddziału ginekologiczno-położniczego i 0,5 mln zł noworodkowego, więc mamy już 3 mln zł. Stąd decyzja o restrukturyzacji - tłumaczyła jakiś czas temu Beata Walczak-Silińska.

Reklama
ARTICLE_AD_3

Rozmowa z Miłoszem Matuszczakiem, ordynatorem Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Powiatowego w Jarocinie

Jaka jest atmosfera na oddziale, czy słychać, że personel szuka innej pracy?
Jaka może być atmosfera? Nikt, nic nie wie, jest jeden wielki chaos i niepewność. Bardzo źle się pracuje. Wiemy tylko tyle, że pracujemy do końca roku, a co będzie dalej, nie wiadomo. Pani prezes mówi o oddziale wielospecjalistycznym, ale tak dokładnie nie wiadomo, co to znaczy, nie ma żadnych konkretów. Ludzie nie wiedzą, co ich czeka. Weszła nowa reforma służby zdrowia dotycząca szpitali. Ta ustawa jest jeszcze niedopracowana. Jest w niej napisane, że potrzebne są ZOL-e (Zakłady Opiekuńczo-Lecznicze), hospicja i geriatria. Ja się z tym zgadzam, ale dlaczego jednocześnie likwidować coś, co też jest potrzebne i co dobrze funkcjonuje?
Ale pana oddział generuje straty, takie są fakty.
Przyznaję, że potrzebne są zmiany, ograniczenie liczby łóżek i przeorganizowanie pracy personelu. Był plan restrukturyzacji, który był uzgadniany z poprzednim prezesem szpitala Henrykiem Szymczakiem. Może dlatego został zwolniony, tego nie wiem. Narodowy Fundusz Zdrowia płaci za naszą pracę kwoty niewystarczające na pokrycie kosztów. W każdym razie ja nie od dzisiaj uważam, że oddziału nie trzeba likwidować, tylko dokonać zmian i zaproponować pacjentkom nowe usługi. To między innymi drugi stopień referencyjności, który pozwoliłby nam przyjmować pacjentki, które urodziły między 32 a 36 tygodniem ciąży. Ale potrzebni są jeszcze nowi neonatolodzy. Mogliśmy ich już dawno wykształcić. Było kilka młodych dziewczyn z pediatrii, które mogłyby to zrobić. Moglibyśmy uruchomić pododdział onkologiczny, wykonywać zabiegi onkologii ginekologicznej i chirurgii piersi, i założyć poradnię patologii piersi. Mam dobre kontakty z chirurgami z Pleszewa, którzy wykonują takie zabiegi i moglibyśmy z nimi współpracować. NFZ dobrze wycenia tego typu zabiegi. Proponowałem, żeby kupić mammograf, który mógłby służyć wszystkim kobietom, nie tylko pacjentkom szpitala. Teraz jeżdżą do Pleszewa, a przecież to my moglibyśmy na tym zarabiać. O tym wszystkim mówiłem, ale nikt nie chciał tego słuchać. Ja nie jestem osobą decyzyjną, żeby wprowadzać takie zmiany. Ja mogę wykonywać te usługi, ale decyzja, żebym to mógł robić, należy do zarządu szpitala.
Nowa pani prezes powtórzyła kilka razy, że drzwi do jej gabinetu są otwarte. Dlaczego pan z tego nie skorzystał i nie przedstawił swoich pomysłów na zmiany?
To, że drzwi są otwarte, to nic nie znaczy, skoro nadal nikt nas nie słucha. Decyzje zostały podjęte bez nas i mamy takie wrażenie, że nikt się z nich już nie wycofa, oddział jest przeznaczony do likwidacji. Nie wiem, kto i z jakiego powodu forsuje takie rozwiązanie jako jedyne. Dlaczego nie próbuje się innych sposobów, nie pyta się nas, jakie mamy pomysły na działalność oddziału i poprawę sytuacji. To jest kompletne niezrozumiałe, żeby ponad 70-tysięczny powiat nie miał porodówki. Rozumiem, jeśli by tu było 100 porodów, ale mamy ich ponad 400, a od czasu, kiedy zamknięta jest porodówka w Gostyniu, jest ich jeszcze więcej. Poza tym, robimy dużo zabiegów ginekologicznych. Musimy sobie zdać sprawę, że jeżeli zlikwidowane zostaną te oddziały albo ograniczona ich działalność, to zdecydowanie zmniejszy się dostępność do opieki zdrowotnej w tym zakresie na naszym terenie. Mieszkańcy będą musieli szukać innych szpitali. Nie trudno sobie wyobrazić, że jeśli teraz czekają na operację kilka miesięcy czy rok, to wtedy będą czekać pięć lat, bo możliwości tych okolicznych szpitali od razu się nie zwiększą.
Co zatem pana zdaniem stoi u podstaw decyzji o przekształceniu oddziałów w jeden wielospecjalistyczny?
Z opinii niektórych specjalistów i związków zawodowych, którzy oceniają nową ustawę o szpitalnictwie, jednym z niebezpieczeństw jest komercjalizacja. I kto wie, czy za likwidacją oddziałów w naszym szpitalu nie stoi próba przejęcia kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. W takiej sytuacji ktoś może na przykład założyć spółkę i otworzyć w Jarocinie geriatrię, zamiast ginekologii. A kto to może zrobić, to nie wiadomo. W naszym szpitalu mamy już przykład spółki, która działa na oddziale wewnętrznym. Kto wie, czy ci sami ludzie nie chcą tego samego zrobić na innych oddziałach.

Jak oceniacie pracę oddziału położniczo-ginekologicznego w jarocińskim szpitalu - zaglosujcie w naszej SONDZIE.

Bądź na bieżąco

Najważniejsze wiadomości z Jarocina i okolic raz dziennie w Twojej skrzynce.

Photostory

15 zdjęć
Pomiń galerię ↓
  1. Miłosz Matuszczak, ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego w JarocinieFot. A. Konieczna
  2. Oddział położniczo-ginekologiczny w JarocinieFot. A. Konieczna
  3. Fot. A. Konieczna
  4. Reklama
    PHOTOSTORY_AD_1 · inside_gallery_1 (desk 801 / mobi 81)
  5. Miłosz Matuszczak, odynator oddziału położniczo-ginekologicznego w JarocinieFot. A. Konieczna
  6. Fot. A. Konieczna
  7. Fot. A. Konieczna

Powiązane artykuły

Więcej

Polecane w sieci

Taboola · placeholder

Masz informację?

Coś ważnego dzieje się w Twojej okolicy?

Masz zdjęcie lub film? Daj znać naszej redakcji — sprawdzimy każdą informację z Jarocina i okolic.

Dziennikarz dyżurny · redakcja@jarocinska.pl

Komentarze8

  • jarocinianin · 12 min temu

    Dziękuję redakcji za rzetelne informacje z naszego terenu.

    Redakcja jarocinska.pl · 5 min temu

    Dziękujemy za komentarz. Sprawdzimy to i zaktualizujemy tekst, gdy tylko będziemy wiedzieć więcej.

  • Tomek · 2 godz. temu

    Dziękuję redakcji za rzetelne informacje z naszego terenu.

  • Marek z Żerkowa · 3 godz. temu

    Dobrze, że w końcu coś się w tej sprawie ruszyło. Czekaliśmy na to dość długo.