Przejdź do treści

WiadomościJarocin

Jarociński Walcerek ma 50 lat. O początkach jego historii opowiadają ci, którzy go budowali [ZDJĘCIA]

Co wspólnego z budową Walcerka ma proboszcz z Witaszyc i górale z Zakopanego - o tym i nie tylko opowiadają ci, którzy budowali podjarociński gościniec.

Anna Konieczna

6 min czytania27 zdjęćAktualizacja:

Fot. Archiwum
Reklama
UNDER_PHOTO · under_photo

Gościniec Walcerek jest jednym z 37 tego typu obiektów, które w latach 70-tych powstały na terenie Wielkopolski. Choć kojarzony jest z Jarocinem, to mieści się pod adresem: Cielcza 1. Gościniec z restauracją i miejscami noclegowymi został oficjalnie otwarty 4 września 1974 r. Budowa rozpoczęła się zaledwie siedem miesięcy wcześniej. Podobne obiekt powstał między innymi w Brzeziu koło Pleszewa [ZOBACZ TUTAJ].

Na budowę jarocińskiego Walcerka co jakiś czas przyjeżdżał proboszcz z Witaszyc

Wszystkie gościńce były budowane według tego samego projektu, różniły się tylko technologią wykonania. Podstawowym materiałem przy budowie tego pod Jarocinem było drewno. Nawet dach był nim pokryty.

Reklama
ARTICLE_AD_1 · slot_art_1 (desk 11 / mobi 1)

- Kiedy już zapadła decyzja, że na dachu będzie gont, pojechałem do Zakopanego i dwa dni szukałem górali, którzy by się podjęli wykonania tego gontu - mówi Zenon Sierszuła, ówczesny zastępca architekta w Urzędzie Rejonowym w Jarocinie.

Jakiś czas później do Jarocina przyjechało czterech górali, pod kierunkiem Władysława Czebuni spod Zakopanego.

- Pamiętam, jak jeden z nich wziął taką szeroką deskę i siekierką zaczął rzeźbić wzory. To było coś niesamowitego, jak mu to szło, aż przyjemnie było patrzeć - przyznaje Jerzy Frątczak z Noskowa, który w czasie budowy Walcerka był czeladnikiem w firmie budowlanej swojego brata - Henryka Frątczaka, a później, przez 38 lat prowadził własną firmę.

Czytasz nas często?

Dodaj jarocinska.pl jako źródło w Google. Dzięki temu nasze lokalne wiadomości mogą częściej pojawiać się w Twoich wynikach.

Z gór sprowadzeni zostali nie tylko fachowcy, ale i sam gont. A z nim związana jest też inna historia. Otóż, kiedy o budowie gościńca zrobiło się głośno, na plac budowy przyjechał ówczesny ksiądz proboszcz z Witaszyc.

- Tam przy starym kościele była dzwonnica, której dach był w bardzo złym stanie i proboszcz przyjechał do nas, żeby mu użyczyć tego gontu - wspomina Zbigniew Kaczmarek, ówczesny dyrektor Powiatowego Ośrodka Sportu i Turystyki, któremu podlegał Walcerek i który uczestniczył w budowie gościńca. - Sprawa została dogadana i proboszcz przyjeżdżał co jakiś czas swoją warszawą, w bagażniku miał zawsze coś na wymianę i dostawał tyle paczek gontu, ile było tego wymiennika. A górale mu ten gont potem zakładali w wolnym czasie - dodaje.

Reklama
ARTICLE_AD_2 · slot_art_2 (desk 12 / mobi 2)

Umocowanie wojewody i pierwszego sekretarza otwierało wszystkie drzwi

Walcerek został zbudowany w rekordowym czasie siedmiu miesięcy. W przedsięwzięcie - oprócz górali - zaangażowanych zostało wielu fachowców i firm z Jarocina i okolic, miedzy innymi stolarze z ówczesnej Fabryki Mebli.

- Zaczęliśmy w lutym, kiedy jeszcze był śnieg, a w kwietniu mieliśmy takie tempo, że pracowaliśmy po 12 godzin. Mówili wtedy, że Walcerek w Jarocinie powstał najszybciej - przyznaje Jerzy Fronczak.

Mimo dużych problemów z dostępem do materiałów w tamtych czasach, wykonawcy na budowie Walcerka mieli pierwszeństwo we wszystkim.

- Kamień ze Strzelina za Wrocławiem na podbudowę był przywożony samochód za samochodem - wspomina Jerzy Frontczak.

A Zbigniew Kaczmarek przyznaje, że „umocowanie wojewody i pierwszego sekretarza w komitecie wojewódzkim, otwierało wszystkie drzwi”. Choć przypomina sobie, że jeden problem pojawił się i to zaraz na początku, kiedy szukano miejsca, gdzie mógłby stanąć gościniec.

- To miejsce należało do nadleśnictwa i znajdowało się na granicy Jarocina i Cielczy. Ale musieliśmy się przesunąć o kilka metrów, bo te gościńce nie mogły być budowane na terenie miasta. I tu pojawił się mały problem, ale tu znowu interwencja sekretarza, załatwiła sprawę - stwierdza Zbigniew Kaczmarek.

Kominek w jarocińskim Walcerku projektowany w Akademii Sztuk Pięknych Krakowie

Długo nie było pomysłu na nazwę gościńca pod Jarocinem. W końcu wymyślono, że będzie to Balcerek. Ostatecznie jednak, w nawiązaniu do tańca - walca, zmieniono nazwę na Walcerek.

Po zakończeniu budowy przyszedł czas na wystrój wnętrz, który miał nawiązywać do charakteru gościńca. Znaczna część wyposażenia pochodziła z ówczesnej Fabryki Mebli, a kominek projektowany był w Akademii Sztuk Pięknych Krakowie.

W Walcerku zostało przygotowanych 19 miejsc noclegowych i 56 w restauracji. Otwarcie nastąpiło 4 września 1974 r. Tego samego dnia ówczesny wicewojewoda otwierał wszystkie pozostałe gościńce w Wielkopolsce, dlatego uroczystość w Jarocinie była bardzo krótka.

- Tam od frontu wchodził już wicewojewoda, a ja jeszcze kończyłem płytki na zapleczu. Talerze nosili i mnie poganiali, że mam się pospieszyć. A, jak skończyłem, to uciekałem przez kuchnię - wspomina Jerzy Frontczak z Noskowa.

Reklama
ARTICLE_AD_3

Jarociński Walcerek odwiedzali sami znamienici goście

Pod koniec lat 70-tych pracę w gościńcu rozpoczęła Krystyna Szymanek z Jarocina. Była jedną z najważniejszych osób w kuchni. Przepracowała tam około 15 lat.

- Pracowało się nam bardzo dobrze, przede wszystkim dlatego, że była dobra atmosfera - stwierdza pani Krystyna.

Ale przyznaje, że „były takie dni, kiedy trzeba się było napracować”.

- Kiedy ludzie się zorientowali, że u nas można dobrze zjeść, to zaczęły przyjeżdżać wycieczki. Czasem potrafiły zjechać trzy autobusy na raz i trzeba było się uwijać, żeby ich wszystkich nakarmić.

Walcerek był zaliczany do lokali pierwszej kategorii, co determinowało jakość obsługi - kelnerki miały na przykład specjalne stroje z elementami snutki golińskiej. W lokalu serwowano też określone potrawy.

- U nas bigosu czy mielonych się nie zjadło. Musiała być przystawka, zupa albo krem i drugie danie. Podawaliśmy rumsztyki, dewolaje i wszystkie lepsze mięsa. A taką sztandarową potrawą była grochówka z wkładką i placki ziemniaczane z pieczarkami. Robiłyśmy też pyzy i barszcz z pasztecikami - wspomina pani Krystyna.

Restauracja była w tym czasie nagradzana za swoje potrawy, między innymi Srebrną Patelnią. Walcerek odwiedzali też sami znamienici goście. Była między innymi popularna wówczas piosenkarka Urszula Sipińska, czy aktor Jan Kociniak. Gościniec i jego pracownicy zostali też uwiecznieni w Kronice Filmowej, która była wyświetlana w kinach przed seansami.

Reklama
ARTICLE_AD_4

Jarociński Walcerek w przeciwieństwie do wielu innych gościńców, cały czas prężnie działa

Przez pierwsze lata działalności Walcerek podlegał Powiatowemu Ośrodkowi Sportu i Turystyki w Jarocinie. Później przez jakiś czas był dzierżawiony przez prywatnego przedsiębiorcę, a w 1996 roku na stałe przeszedł w prywatne ręce. Kupił go wówczas Karol Siąkowski, który do dzisiaj jest jego właścicielem.

- Obiekt został zmodernizowany i rozbudowany, ale zależy nam, aby zachował swój dawny charakter. Obecnie mamy 30 miejsc noclegowych i około 50 - 60 w restauracji - mówi Agnieszka Siąkowska, zarządzająca gościńcem.

Bądź na bieżąco

Najważniejsze wiadomości z Jarocina i okolic raz dziennie w Twojej skrzynce.

Pracę w Walcerku wspomina między innymi Karolina Walczak z Jarocina, która w latach 2014 - 2016 była tam pomocą w kuchni.

- To była najlepsza praca w moim życiu. Gdyby nie względy osobiste, pracowałabym tam do dzisiaj. Wspaniali ludzie, zawsze można było liczyć na wsparcie i zrozumienie. Atmosfera w pracy, jak w rodzinie. Pani Agnieszka Siąkowska, jako szefowa, była wspaniałą kobietą, zawsze uśmiechnięta i pogodna. Z tego, co wiem, tak jest do dzisiaj - podkreśla Karolina Walczak.

I dodaje:

- Nie mogę nie wspomnieć też o Janie Tomczaku, który przez ponad 10 lat był pracownikiem gospodarczym. Był wspaniałym człowiekiem i przyjacielem dla wszystkich. Nie ma go już wśród nas, ale wszyscy - także pracownicy Walcerka - bardzo przeżyliśmy jego śmierć.

Jarociński Walcerek cały czas prężnie działa, w przeciwieństwie do wielu innych tego typu gościńców, które podupadły, albo już dawno przestały istnieć.


PRZECZYTAJ TAKŻE

Photostory

27 zdjęć
Pomiń galerię ↓
  1. Jarociński Walcerek ma 50 latFot. Archiwum
  2. Budowa Walcerka trwała 7 miesięcyFot. Archiwum
  3. Jarociński Walcerek został przygotowany na 19 miejsc noclegowych i 56 w restauracjiFot. Archiwum
  4. Reklama
    PHOTOSTORY_AD_1 · inside_gallery_1 (desk 801 / mobi 81)
  5. Po przejściu w prywatne ręce Walcerek został rozbudowanyFot. Archiwum
  6. Od lewej: Zenon Sierszuła, Zbigniew Kaczmarek i Jerzy FrątczakFot. Archiwum
  7. Fot. Archiwum

Powiązane artykuły

Więcej

Polecane w sieci

Taboola · placeholder

Masz informację?

Coś ważnego dzieje się w Twojej okolicy?

Masz zdjęcie lub film? Daj znać naszej redakcji — sprawdzimy każdą informację z Jarocina i okolic.

Dziennikarz dyżurny · redakcja@jarocinska.pl

Komentarze1

  • Ania · 12 min temu

    Zgadzam się z przedmówcą. Takich inicjatyw powinno być więcej.