Ruszył proces gospodarza z Miniszewa, u którego znaleziono 64 tys. litrów niebezpiecznych substancji. Prokuratura postawiła mu inne zarzuty
Rozpoczął proces 41-letniego Rafała G, właściciela gospodarstwa w Miniszewie, któremu prokuratura zarzuca nielegalne składowania niebezpiecznych substancji oraz inne przestępstwa. Współoskarżeni nie pojawili się w sądzie.
We wrześniu ubiegłego roku w jednym z gospodarstw w Miniszewie znaleziono pojemniki o łącznej pojemności 64 tys. litrów z niewiadomego pochodzenia cieczą.
Wyniki badań przeprowadzonych przez centralne laboratorium Wielkopolskiego Inspektoratu Ochrony Środowiska potwierdziły, że składowane w gospodarstwie substancje są niebezpieczne dla zdrowia i środowiska. Znajdowały się w nich acetol, pochodne kwasów, polimery, poliestyren, resztki farb z zawartością proplanolu, pochodne aldehydu.
Sprawa trafiła do prokuratury rejonowej w Jarocinie. Na podstawie opinii biegłych sądowych z zakresu fizyko-chemii ustalono, że ilość zgromadzonych substancji zagraża nie tylko życiu człowieka, ale może spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi o znacznych rozmiarach.
Śledztwo wykazało, że niebezpieczne substancje składowane były bez wymaganego pozwolenia oraz że 41-letni mężczyzna miał popełnić inne przestępstwa.
Czytasz nas często?
Dodaj jarocinska.pl jako źródło w Google. Dzięki temu nasze lokalne wiadomości mogą częściej pojawiać się w Twoich wynikach.
Burmistrz Żerkowa, Michał Surma wydał więc gospodarzowi z Miniszewa nakaz usunięcia niebezpiecznych substancji. Niestety pomimo nałożonej kary właściciel nie wywiązał się ze swojego obowiązku.
W toku postępowania mężczyźnie przedstawiono również kolejne cztery zarzuty dotyczące dopuszczenia się wspólnie i w porozumieniu z innymi zatrzymanymi w tej sprawie osobami przestępstw polegających na kradzieżach z włamaniem, a następnie zaboru pojazdów mechanicznych w tym samochodu marki suzuki, z którego usunięto tabliczkę znamionową z numerem vin, a także tablice rejestracyjne oraz kradzieże lawety i koparki - relacjonował pod koniec ubiegłego roku rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Maciej Meler.
Oskarżony przebywał w areszcie śledczym od marca do czerwca ubiegłego roku. Został zwolniony za poręczeniem majątkowym. Grozi mu kara 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo wykazało, że oskarżony nie działał w pojedynkę. Tym samym oskarżeniem objętych zostało czterech innych mężczyzn w wieku od 21 do 35 lat oraz 28-letnia kobieta, którym zarzucono współdziałanie z 41-letnim mężczyzną.
Na poniedziałkowym posiedzeniu sądu stawił się tylko jeden z oskarżonych - Rafał G. właściciel gospodarstwa rolnego położonego w Miniszewie. Trzej oskarżeni: Piotr Ch., Dawid D. i Łukasz K. nie przybyli na rozprawę pomimo prawidłowego zawiadomienia o terminie procesu.
Natomiast Sandra K. oraz Mateusz K. nie podjęli zawiadomień przesłanych pod wskazany w aktach sprawy adres korespondencyjny. W trakcie zaplanowanego posiedzenia sądu wyjaśnienia miały złożyć trzy osoby pokrzywdzone. One również nie pojawiły się na rozprawie.
Przewodniczący składu sędziowskiego Tomasz Janiec, pomimo zaistniałej sytuacji otworzył przewód sądowy, a prokurator Katarzyna Zielińska-Kubiak przeczytała pięć aktów oskarżenia przeciwko Rafałowi G. Oskarżony początkowo przyznał się do przedstawionych mu zarzutów, postanowił poddać się dobrowolnej karze. Odmówił jednak udzielenia kolejnych wyjaśnień.
Bądź na bieżąco
Najważniejsze wiadomości z Jarocina i okolic raz dziennie w Twojej skrzynce.
Obrońca oskarżonego z uwagi na wątpliwości, jakie budzi brak informacji na temat losów skradzionych rzeczy oraz zbyt obszernego materiału dowodowego, wniósł o odroczenie sprawy. Sędzia przychylił się do wniosku i zarządził nowy termin posiedzenia na 26 maja 2021 roku.
