Przejdź do treści

WiadomościJarocin

Wybuch! Józek umiera! Kobieta biegnie do szpitala. Niesamowita historia Młyna nad Lutynią

"Józefa szykuje obiad dla męża, nagle do mieszkania wpada jego kolega i woła: - Wybuch! Szybko! Józek umiera!" Historia Młyna nad Lutynią we wspomnieniach Stanisława Chwałkowskiego i Krystyny Glapy, wnucząt młynarza Józefa Szmytkowskiego, spisanych przez Ewę Hejduk. Tak to się zaczęło.

Ewa Hejduk, RED.

5 min czytania16 zdjęćAktualizacja:

Fot. ze zbiorów rodziny Chwałkowskich, Silińskich i Szmytkowskich | Opis: W drzwiach: Edmund Szmytkowski, Wacław Szmytkowski, ok. 1935 r.
Reklama
UNDER_PHOTO · under_photo

Jest 1901 rok. Szesnastoletnia Józefa siedzi w cieniu jednego z pięćdziesięciu wiatraków, którego ogromne skrzydła furkoczą jej nad głową. Od niedawna jest żoną Olejnika. Chce jeszcze trochę napatrzeć się na Śmigiel (11 km od Kościana), piękną krainę wiatraków.

Reklama
ARTICLE_AD_1 · slot_art_1 (desk 11 / mobi 1)

Nim stanie się Młyn w Wilkowyi nad Lutynią

Za kilka godzin wyjeżdża. Mąż dostał świetną ofertę pracy w niemieckiej hucie na terenie Westfalii. 1905 r. okazuje się dla Olejników wyjątkowy, na świat przychodzi Pelasia. Kiedy dziewczynka kończy trzy miesiące, płacze prawie całe dnie i noce. Pewnego wieczora młoda mama widzi nad łóżeczkiem dziecka białą postać, która po chwili znika. Rankiem zwierza się Niemce, od której wynajmuje mieszkanie. Obawia się, że to śmierć, która chce zabrać jej dziecko. Niemka pyta, czy zjawa była duża, czy mała. Józia odpowiada, że duża. - Niebawem śmierć zabierze któreś z was, nie dziecko - mówi sąsiadka. Trzy dni później, gdy Józefa szykuje obiad dla męża, nagle do mieszkania wpada jego kolega i woła: - Wybuch! Szybko! Józek umiera! Kobieta biegnie do szpitala. Kiedy wchodzi do sali, na której leży mąż, prawie mdleje. Znajomy męża pomaga jej usiąść na krześle i zaczyna opowiadać:

- Odliczaliśmy czas do fajrantu. W pewnej chwili pojawiły się dziwne dźwięki, potem eksplozja. Chcieliśmy uciekać, ale Józka trafił w nogę element wybuchającego pieca. Przewrócił się w nadpływającą rozpaloną stal. Jakoś udało mi się go wyciągnąć z tego piekła... Wypowiedź przerywa zniekształcony głos: - Kochanie, oddaj sąsiadowi markę, którą jestem winny za piwo. Żona prosi Józefa, by nic nie mówił. Ma spaloną przez stal całą przednią część ciała, wypalone oczy. Nagle przychodzi śmierć, wyrywa rannego ze strasznych cierpień. W tym samym czasie znika bezpowrotnie niewytłumaczalny płacz jego córki.

Dalsza część artykułu pod WIDEO

Czytasz nas często?

Dodaj jarocinska.pl jako źródło w Google. Dzięki temu nasze lokalne wiadomości mogą częściej pojawiać się w Twoich wynikach.

Nowe życie. Józefa poznaje Józefa Szmytkowskiego

Józefa wraca do rodzinnego Śmigla. Znów siada w cieniu wiatraka, wsłuchując się w skrzeczenie śmigieł. Obserwuje Pelasię goniącą wróble. W pewnej chwili spostrzega młodego mężczyznę, który przygląda się im z zainteresowaniem. Przesyła jej promienny uśmiech, który spowoduje, że dwa lata później padną z jej ust słowa: „Tak, Józefie Szmytkowski, chcę być twoją żoną, dopóki śmierć nas nie rozłączy". Znów jest szczęśliwa, dawny ból zacierają emocje związane z rodzeniem dzieci. Pociechy rosną w cieniu drewnianych kolosów. Cała gromada codziennie gości w wiatraku, na którym pracuje Szmytkowski. Cieszy go widok dzieci i żony przynoszących posiłek. Nagle do wiatraka dochodzi krzyk, jedna z dziewczynek zahacza sukienką o skrzydło, które unosi ją wysoko w powietrze. Materiał nie wytrzymuje i ku przerażeniu rodziców Jadwisia spada na trawę. Półprzytomni pędzą do niej. Z ulgą stwierdzają, że ma tylko kilka siniaków. Mimo szczęścia, jakie panuje w rodzinie, śmierć jeszcze trzy razy zabiera niemowlę z rąk matki.

Reklama
ARTICLE_AD_2 · slot_art_2 (desk 12 / mobi 2)

Przeprowadzka do Wilkowyi

Każdy na wiatrakach wie, że Szmytkowski to najlepszy młynarz. Swoją pracę traktuje poważnie, kończy różne kursy i szkolenia, co robi z niego świetnego fachowca. W 1920 r. otrzymuje propozycję przeprowadzenia się do Wilkowyi. Właściciele majątku w Hilarowie planują postawić tam jeden z najnowocześniejszych młynów w Europie. Do tego skomplikowanego zadania potrzebują wybitnego fachowca - Józefa Szmytkowskiego - który, widząc szanse na lepsze życie, mówi: „Tak".

Józefa z uwagą słucha nowin, w głowie układa już plan pakowania dobytku oraz przeprowadzki sześcioosobowej rodziny. Jakiś czas później zajeżdżają nad Lutynię. Młynarzowa od pierwszej chwili zakochuje się w tym miejscu położonym na uboczu wsi. Spogląda na niewielki, przytulny domek oraz rozpadające się pozostałości po młynie wodnym i olejarni, napędzanych młyńskim kołem. Oboje wiedzą, że spędzą tu resztę swych dni.

Rozwiąż QUIZ o Młynie - [pod artykułem]

Drugi taki młyn w Europie

Szmytkowski jest człowiekiem silnym, który dąży do wyznaczonego celu. Wymaga wiele zarówno od siebie, jak i od innych. To właśnie te cechy decydują o wybraniu go przez hrabiego Gunthera von Schweinichena do nadzorowania budowy młyna. Rybiccy, poprzedni właściciele terenu, nie podołali prowadzeniu młyna i popadli w długi, za które hrabia Gunther odebrał im ziemię. Józef wstaje skoro świt, pilnie studiując w trakcie budowy plany sporządzone w Berlinie. Aby raźniej się pracowało, często śpiewa swą ulubioną pieśń "Fale Dunaju". Jego czysty głos niesie się wraz z wartko płynącą Lutynią.

Reklama
ARTICLE_AD_3

Najtrudniejszym zadaniem jest budowa zapory, mającej spiętrzyć wodę na wysokość czterech metrów. Wylewane są jej fundamenty, w które mężczyźni wtłaczają potężne kamienie. Wszyscy są przemoczeni, zziębnięci, praca jest naprawdę ciężka.

Józef przypłaca ten wysiłek zapaleniem płuc. Kładzie się na dość długo do łóżka. Mimo choroby, nadzoruje wszystkie prace, które należy wykonać, by ten cud techniki ruszył. Pewnego dnia do domu wbiega Edmund.

- Tato! Przyjechała! - krzyczy z przejęciem.

Bądź na bieżąco

Najważniejsze wiadomości z Jarocina i okolic raz dziennie w Twojej skrzynce.

Młynarz wstaje i idzie zobaczyć turbinę wodną oraz kilka innych urządzeń, które przywieziono aż z Elbląga. Wyprodukowano je w nowoczesnych zakładach Ferdynanda Gotloba Schichaua (obecnie Zamech). W całej Europie jest tylko jeden młyn, znajdujący się w Prusach Wschodnich, który może dorównać temu, wznoszącemu się nad Lutynią. Montaż turbiny w piwnicach młyna, które niebawem zaleje woda, Szmytkowski nadzoruje osobiście. Serce mechanizmu musi być zamontowane perfekcyjnie. Woda spiętrzona na zaporze napędza wszystkie urządzenia znajdujące się na trzech kondygnacjach obiektu.

Koniec części pierwszej.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Rozwiąż QUIZ o Młynie - [na dole]

Photostory

16 zdjęć
Pomiń galerię ↓
  1. Rodzina Szmytkowskich (od lewej): Franciszek Rzepczyk, Wacław Szmytkowski, Józefa Szmytkowska, Edmund Szmytkowski, Józef Szmytkowski, Florentyna Szmytkowska (po mężu: Silińska), Jadwiga Szmytkowska (po mężu: Skarzyńska), Marian SkarzyńskiFot. ze zbiorów rodziny Chwałkowskich, Silińskich i Szmytkowskich
  2. Edmund Szmytkowski przed młynem, w którym pracował podczas przymusowych robót w III RzeszyFot. ze zbiorów rodziny Chwałkowskich, Silińskich i Szmytkowskich
  3. (od lewej): Józefa i Kazimiera SzmytkowskieFot. ze zbiorów rodziny Chwałkowskich, Silińskich i Szmytkowskich
  4. Reklama
    PHOTOSTORY_AD_1 · inside_gallery_1 (desk 801 / mobi 81)
  5. Rodzina Szmytkowskich przed domem, w tle nieistniejąca już drewniana werandaFot. ze zbiorów rodziny Chwałkowskich, Silińskich i Szmytkowskich
  6. Zalew na Lutyni ciągnący się prawie do mostu przed BachorzewemFot. ze zbiorów rodziny Chwałkowskich, Silińskich i Szmytkowskich
  7. Józefa Szmytkowska z d. Chraplak (żona Józefa) - młynarzowaFot. ze zbiorów rodziny Chwałkowskich, Silińskich i Szmytkowskich

Powiązane artykuły

Więcej

Polecane w sieci

Taboola · placeholder

Masz informację?

Coś ważnego dzieje się w Twojej okolicy?

Masz zdjęcie lub film? Daj znać naszej redakcji — sprawdzimy każdą informację z Jarocina i okolic.

Dziennikarz dyżurny · redakcja@jarocinska.pl

Komentarze5

  • Tomek · 12 min temu

    Szkoda tylko, że informacja pojawiła się tak późno. Mogliście dać znać wcześniej.

    Redakcja jarocinska.pl · 5 min temu

    Dziękujemy za komentarz. Sprawdzimy to i zaktualizujemy tekst, gdy tylko będziemy wiedzieć więcej.

  • Marek z Żerkowa · 2 godz. temu

    Zgadzam się z przedmówcą. Takich inicjatyw powinno być więcej.

  • Ewa · 3 godz. temu

    Mam nadzieję, że ktoś z urzędu to przeczyta i wyciągnie wnioski.