OdeszliJarocin
Nie żyje Halina Zwierzycka. Była nauczycielką. Jej nagła śmierć zaskoczyła i zasmuciła wiele osób
Nie żyje Halina Zwierzycka. "Zawsze pogodna, uśmiechnięta, szczera, z poczuciem humoru" - te słowa pojawiają się najczęściej we wspomnieniach osób, które ją znały.
Halina Zwierzycka (z domu Sobczak) wraz z mężem Januszem tworzyli wyjątkową, artystyczną parę. Oboje byli z zawodu nauczycielami, ale łączyło ich również zamiłowanie do podejmowania wielu inicjatyw i działań społecznych. Była absolwentką Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Uczyła w Szkole Podstawowej w Magnuszewicach. Nawet po przejściu na wcześniejszą emeryturę nie zerwała kontaktu z nauczaniem. Miała godziny biologii w gimnazjum w Woli Książęcej.
- Na początku w Magnuszewicach, mówiła, że przyszła tu tylko na rok, a została aż do emerytury. Przepracowała ponad 30 lat. Zawsze była uśmiechnięta. Miała niesamowite pomysły i energię. Była też niezwykle aktywna - wspomina Beata Siudzińska, obecnie dyrektorka Przedszkola Publicznego w Kotlinie. - W tym roku spotkałyśmy się na obchodach Dnia Babci. Okazało się, że nasze wnuki chodzą do tej samej klasy.
Razem przepracowały w nieistniejącej obecnie "podstawówce" wiele lat. Przyznaje, że informacja o nagłej śmierci Haliny Zwierzyckiej była szokiem i zaskoczeniem.
- Jako koleżanka była naprawdę zawsze bardzo miła, pełna energii, życzliwa, pomocna, zawsze uśmiechnięta. Miała takie swoje poczucie humoru i swój też taki specyficzny, oryginalny styl ubierania się. Przez dzieci też była lubiana. Organizowała dużo wycieczek rowerowych ale także wyjazdy autokarowe. Sama też lubiła podróżować, poznawać nowe miejsca. Razem z Januszem dużo spacerowali - podkreśla Beata Siudzińska. - Dziewczyna życzliwa dla ludzi, serdeczna, pomocna - taka właśnie Halinka była. Bardzo miło będziemy ją wspominać, ale mogła jeszcze pożyć. Nacieszyła się trochę tą emeryturą, ale mogła zdecydowanie dłużej.
Czytasz nas często?
Dodaj jarocinska.pl jako źródło w Google. Dzięki temu nasze lokalne wiadomości mogą częściej pojawiać się w Twoich wynikach.
Halina Zwierzycka była dobrą duszą, która zawsze służyła pomocą. Zawsze pogodna i uśmiechnięta...
Jedną z jej wielu pasji była joga.
- Była z nami od samego początku. Od września 2011, kiedy zaczynałyśmy prowadzić jogę w Jarocinie, aż do ostatniego poniedziałku. Powiedzieć, że była wspaniałą kobietą, to jak nic nie powiedzieć.. Zawsze pogodna, uśmiechnięta, szczera, z poczuciem humoru, onieśmielała młodych joginów swoją świetną kondycją. W sercu i w głowie zachowała młodość i dziecięcą radość. Czerpałyśmy z jej mądrości, doświadczenia, i dobroci, grzałyśmy się w jej cieple... Halinko, Twoje miejsce na sali zawsze już będzie Twoim! Twój duch i energia zostaną w tym miejscu na zawsze. Z miłością... Namaste" - wspominają Dorota Dziekańska i Katarzyna Szymańska prowadzące studio jogi "Samsara" w Jarocinie.
Angażowała się w wiele inicjatyw podejmowanych m.in. przez Fundację Ogród Marzeń czy "Gazetę Jarocińską".
- Halinka to dobra dusza, która zawsze służyła pomocą; troskliwa i opiekuńcza. Podnosiła innych na duchu, wzmacniała dobrym słowem. Bardzo chętnie włączała się we wszystkie szalone akcje, które wymyślaliśmy. Pomagała w tworzeniu pomnika Glana, potem koordynowała projekt ubierania go. Robiła z nami wystawę Jarociniacy "Galeria Wspomnień". Uwielbiała artystyczne dusze, bo sama ją pielęgnowała w sobie. Potrafiła stworzyć niesamowite cudeńka z nici, włóczki, materiałów. Mistrzyni rękodzieła! Cały czas mam Ją przed oczami, słyszę Jej śmiech i widzę iskierki radości w oczach. Nie mogę uwierzyć - mówi Beata Frąckowiak-Piotrowicz, prezeska Fundacji Ogród Marzeń.
Ta sprawa ma ciąg dalszy
O wrażliwości i uśmiechu wspomina również Lidia Kalinowska, którą z Haliną Zwierzycką połączyła wieloletnia przyjaźń.
- Halinka - Kobieta nieszablonowa, ciekawa świata i ludzi, rzucająca się z radością i pasją w wir życia, uśmiechnięta,ciepła, wrażliwa, życzliwa, zarażająca energią, optymizmem i nadzieją, reagująca w trudnych dla mnie momentach prostym - bez moralizowania, często pełnym humoru, a czasem dosadnym przekazem „w punkt” (i od razu lżej się robiło na duszy). O HALINCE nie da się opowiedzieć, bo to osoba PIĘKNA wewnętrznie i zewnętrznie, trzeba było ją znać i ja mam to szczęście. Piosenka, która najbardziej mi się z nią kojarzy to „Miłość” do słów K.K. Baczyńskiego - wspomina swoją przyjaciółkę Lidia Kalinowska.
Z małżeństwem Zwierzyckich zaprzyjaźniony był również Marek Sobczak, który do niedawna pracował jako dyrektor Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1 w Jarocinie, a obecnie szefuje Wydziałowi Oświaty i Kultury Urzędu Miejskiego w Jarocinie.
- Z Halinką poznaliśmy się bliżej, gdy trafiłem do jarocińskiej "Jedynki", gdzie pracował już Janusz. Od samego początku można było poczuć niesamowitą otwartość i ciepło, jakie od niej biło. Jej wrażliwość i chęć doświadczania wszystkiego, co piękne i dobre, wiodła nas corocznie na wspólne wyprawy rowerowe, wyjazdy na narty, festiwale reggae i koncerty poezji śpiewanej. W sierpniu podczas pobytu w Bieszczadach na koncercie SDM w Schronisku Aniołów, Halinka była bardzo wesoła, uśmiechnięta. Cieszyła się, że po raz kolejny w gronie przyjaciół możemy przeżywać ten cudowny czas bycia razem. Powiedziała wtedy, że kiedyś się to skończy i nie wiadomo, ile razy jeszcze wspólnie gdzieś wyjedziemy. Czy coś przeczuwała? Anioły tak mają, że wiedzą wszystko dużo wcześniej... - opowiada Marek Sobczak.
Halina Zwierzycka zmarła nagle w środę 18 września w wieku 66 lat.
Uroczystości żałobne odbędą się w czwartek, 26 września. Rozpoczną się mszą św. o godz. 14.00 w kościele św. Antoniego Padewskiego w Jarocinie. Pogrzeb o godz. 15.00 na cmentarzu komunalnym w Jarocinie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Bądź na bieżąco
Najważniejsze wiadomości z Jarocina i okolic raz dziennie w Twojej skrzynce.
